
Mediacje w sprawach karnych
Dość powszechne wyobrażenie o przebiegu spraw karnych – zaczerpnięte z książek, thrillerów filmowych czy streamingowych seriali –ukazuje zespoły prawników drobiazgowo analizujące różne wersje zdarzeń, gorączkowe teorię i poszukiwanie poszlak, a na koniec spektakularne popisy retoryczne na sądowej, prowadzące do głośnych uniewinnień czy dramatycznych skazań.
Rzeczywistość jest dużo bardziej prozaiczna: bardzo duża część spraw karnych jest dość jednoznaczna – zebrane dowody nie budzą wątpliwości, oskarżony wyraża skruchę i przyznaje się do popełnionego czynu zabronionego. W takiej sytuacji – choć nie tylko – szczególnie godne uwagi jest rozważenie przystąpienia do mediacji z pokrzywdzonym. Naprawienie szkody, czy ustalenie choćby sposobu naprawienia szkody daje widoki na łagodniejszą karę, umożliwia pojednanie się, zakończenie sprawy w sposób rychły, bez wieloletnich sporów czy apelacji.
Mediacje w sprawach karnych mogą jednak także czasami trafionym rozwiązaniem w sprawach, kiedy oskarżony jest rzeczywiście niewinny a poufne, odformalizowane rozmowy umożliwiają wyjaśnienie zaistniałych nieporozumień i deeskalacje sporu. I to niezależnie od stanowiska Prokuratora.
Mediacje w sprawach karnych w Polsce mają jednak swoje słabe strony, jeżeli nie absurdy. Jednym z nich jest obserwowana czasami niechęć niektórych sędziów, zwłaszcza niższych instancji, do wspierania pojednania się pokrzywdzonego ze sprawcą. Nie raz słyszałem na sali sądowej uporczywe pytania od sędziego do pokrzywdzonego, słuchanego w charakterze świadka: „czy naprawdę chce Pan tej mediacji?” W przekonaniu tychże osób -dodajmy całkowicie sprzecznego z ustaleniami współczesnej nauki o karze i kryminologii – to surowa kara ma być panaceum na zło wywołane popełnionym czynem, a ewentualne naprawienie szkody tylko utrudnia ferowanie srogich kar, najlepiej zresztą izolacyjnych. Kar, które dodajmy tutaj tytułem dygresji – są odbywane następnie na koszt podatnika, a miesięczny koszt utrzymania więźnia w Polsce wynosi przeciętnie 6 929,98 zł miesięcznie, co w skali roku daje kwotę 83 159,77 zł (dane aktualne na rok 2025/2026).
Inną słabością stosowania tejże instytucji jest to, że mimo, że złożenie wniosku o mediację nie może w żaden sposób wywoływać negatywnych konsekwencji dla oskarżonego, co wynika z utrwalonego orzecznictwa m.in. ETPCz, dla niektórych składów sędziowskich sama wola złożenia wniosku o mediację jest traktowana niczym dowód sprawstwa, niczym pełne przyznanie się do winy, a co najmniej poszlaka wskazująca na popełnienie danego czynu.
Wreszcie, do kuriozalnych sytuacji dochodzi w sprawach karnych, gdzie pokrzywdzonym jest Skarb Państwa, jak np. w sprawach dt. uszczuplenia należności podatkowych. Miałem okazję proponować nie raz mediacje celem ustalenia sposobu naprawienia szkody przez moich klientów; moje próby kwitowane były z politowaniem. Kto miałby ten Skarb Państwa reprezentować? W jakim trybie? Właściwie tylko dwa razy Prokuratorzy wyższych szczebli Prokuratury dopuścili taką możliwość. W przytłaczającej mierze wypadków w mojej praktyce zawodowej rzecznicy oskarżenia publicznego całkowicie nie widzieli takiej możliwości. Czasami można by odnieść wrażenie, że prościej przecież wysłać jakiś tam akt oskarżenia, osiągnąć wyrok skazujący, niech delikwent sobie posiedzi 5 czy 7 lat za tzw. zbrodnie vatowską.
A fakt, że pobyt w więzieniu będzie kosztował podatników dalsze kilkaset tysięcy złotych, że w tym czasie będzie taki skazany zazwyczaj ulegał dalszej degeneracji, często będzie poznawał przyszłych współsprawców dalszych bezprawnych działań a uszczuplone przez niego kwoty są gdzieś tam zdeponowane w jakiś kryptowalutach, w jakiś rajach podatkowych czy w inny sposób zakamuflowane – to już wymyka się ocenie, nie wylicza się do statystyki. Niektórzy komentarzy ze nauk kryminologicznych kąśliwie wskazują – przecież to tylko pieniądze publiczne.
Z tej perspektywy, w miarę upływu lat utwierdzam się w przekonaniu, że mediacje w sprawach karnych winny być rozwijane a ich praktyka poprawiana, tym bardziej, że w wielu krajach świata, w tym w USA, krajach skandynawskich, krajach zachodniej Europy konsensualne kończenie spraw karnych jest regułą a nie wyjątkiem.
